Ta strona www używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy dostosować stronę do twoich potrzeb.
W każdej chwili masz możliwość zablokowania plików cookies w swojej przeglądarce. Dowiedz się jak to zrobić OK. Rozumiem
Kupieckie Domy Towarowe KDT
Strefa kupca

Czy KDT mogło wygrać?

Te kilka miesięcy, które minęło od rozpoczęcia konfliktu z KDT, zaowocowało wysypem informacji dotyczących planów ratusza wobec Pl. Defilad. Obraz, jaki się z nich wyłania, jednoznacznie wskazuje, że miasto nie miało zamiaru ani rozmawiać z kupcami, ani realnie wspomóc ich w znalezieniu innego miejsca.

Widać to zarówno na przykładzie działań podejmowanych obecnie przez miasto, jak i obłudnych propozycji, które kierowało ono do kupców w przeszłości. Chodzi tu chociażby o propozycje dzierżawy sklepów zlokalizowanych w bramach lub suterenach rozrzuconych po całej Warszawie oraz np. o możliwość kupna terenu przy ulicy Okopowej za cenę wyznaczoną na tak paskarskich warunkach, że nie tylko KDT, ale i nikt inny nie chciał wziąć udziału w ogłoszonym przez miasto przetargu.

A więc nie chodziło o kupców, o ich los, ale o najzwyklejszą akcję propagandową - budowanie wizerunku władzy troszczącej się o ciężko pracujących przedsiębiorców. Z perspektywy czasu widać coraz wyraźniej, że wiara w dobre intencje władz była naiwnością. Nikt jednak nie mógł przypuszczać, że akcja przeciwko kupcom będzie aż tak bezpardonowa i agresywna.

Na forach internetowych, w mediach, itp. przetoczyła się dyskusja na temat zasadności interwencji w hali. To, co może martwić, to to, że argumenty przeciwników obecności kupców na pl. Defilad są zbieżne z argumentacją miasta. Jakiekolwiek informacje o stanie rzeczywistym praktycznie nie przedostawały się do opinii publicznej. Wiele było złośliwości wobec ludzi skupionych wokół KDT, przeinaczeń i budowania czarnego PR-u. Miejski ratusz wygrał bitwę propagandową i dzięki temu mógł iść krok dalej, dążąc do konfrontacji.

Historia pokazuje, że aby wygrać, najpierw trzeba zawładnąć umysłami ludzi, wpoić im swoją wizję rzeczywistości. Patrząc na najnowszą historię naszego kraju widać, że władza nigdy w taki sposób nie walczyła z przedsiębiorcami. Nigdy też w taki sposób nie traktowano ludzi, którzy chcieli tylko zrozumienia dla swojej sytuacji. Nikt też nie miał informacji na temat prawdziwych planów miasta wobec kupców. Dopiero czas pokazał, z jaką ironią miasto deklarowało chęć polubownego załatwienia sprawy.

W interesie władz stolicy było i jest wzbudzanie niechęci w środowisku skupionym w KDT i rozproszenie tego środowiska. Dlaczego? Bo KDT jest silne jako jedność. Silne ludźmi, którzy w nim są. Budowanie podziałów w spółce na pewno nie posłuży budowaniu silnego podmiotu na rynku. Malkontenci powinni mieć prawo odejść, jeśli ich wizja jest inna. Ci natomiast, którzy nadal chcą budować i nie boją się wyzwań, jakie przynosi przyszłość, powinni rozpocząć nowy etap w swojej działalności - funkcjonujący w innych okolicznościach, ale z wielkimi perspektywami na dobry biznes. Najważniejsze, żeby propaganda miasta nie wpływała na działanie spółki. Trzeba mieć teraz realny ogląd na rzeczywistość. Dzisiaj wiemy, że nic więcej nie można było zrobić, że nie było wyjścia z tej sytuacji. Ale dopiero wydarzenia, które nastąpiły później pokazały, jakimi motywami kierowało się miasto. Dlatego teraz bądźmy zgodni i budujmy wspólną przyszłość bez oglądania się wstecz.

Tak, chcę otrzymywać maile z bieżącymi informacjami!

strony internetowe warszawa