Ta strona www używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy dostosować stronę do twoich potrzeb.
W każdej chwili masz możliwość zablokowania plików cookies w swojej przeglądarce. Dowiedz się jak to zrobić OK. Rozumiem
Kupieckie Domy Towarowe KDT
Strefa kupca

Kryzys

Nowy rok przedsiębiorcy jak i wszyscy Polacy zaczną niestety od głębszego sięgania do swoich kieszeni. Od nowego roku wzrastają ceny i opłaty wielu artykułów i usług.

Jak podają media, wzrasta opłata paliwowa na olej napędowy, co będzie miało przełożenia na ceny transportu w przyszłym roku. Więcej także zapłacimy za energię elektryczną, żywność, opłaty za przejazdy nielicznymi autostradami, składki OC, kursy na prawo jazdy itp.

Wszystkie te podwyżki spowodowane są jednym - brakiem koncepcji reformy finansów państwa. Swój lęk przed naruszeniem zmurszałej struktury wydatków państwa i narażeniem interesów grup nacisku, rząd próbuje poprzez podwyżki przerzucić na obywateli i przedsiębiorców. W skali mikro, czyli z perspektywy miasta, kryzys wygląda podobnie. Podobna nieudolność władzy, podobna rozrzutność urzędników i podobne rozwiązanie, czyli płać mieszkańcu. Od nowego roku ratusz podnosi opłatę za wieczyste użytkowanie o 700% a czynsz w mieszkaniach komunalnych o 250%, droższe też będzie ogrzewanie i prąd.

Wszystkie te podwyżki i tak nie powstrzymają wzrostu gigantycznego już zadłużenia, które osiągnie pod koniec 2010 roku ponad 5,6 mld zł, czyli 3 tys. 284 zł na jednego mieszkańca. Władze miasta zapewniają jednak, że deficyt nie jest wielkim problemem, gdyż środki na pokrycie deficytu będą pochodzić m.in. ze sprzedaży miejskich obligacji i kredytów. Ale czym są te obligacje i kredyty, jeśli nie przerzuconą na następne pokolenia spłatą długów? Wg. założeń deficyt ma wzrastać do 2013 roku a w następnych latach stopniowo spadać, aby w roku 2020 osiągnąć spadek do 4 mld złotych. Papier wszystko zniesie, tym bardziej taką „kreatywną księgowość”.

Założenia mają to do siebie, że opierają się na danych które mamy dzisiaj, a 10 lat to epoka, tym bardziej jeśli prognozujemy własne przychody. Kilka miesięcy temu władze stolicy wyliczyły cenę hali KDT 100krotnie drożej, niż jej cena rynkowa. Dlatego nie może dziwić lęk przed następnymi wirtualnymi liczbami w założeniach budżetowych miasta.

Gdyby celem inwestycji była promocja warszawskich przedsiębiorców, ułatwień w prowadzeniu biznesu, zachęt dla inwestycji, wtedy moglibyśmy liczyć na wielki wzrost przychodów miasta, ale w sytuacji w której miasto inwestuje w nieproduktywne dziedziny, trudno oczekiwać eksplozji przedsiębiorczości. Podobnie ma się sprawa w Berlinie, który od lat zaklina rzeczywistość inwestując w nic nie przynoszące projekty. W stolicy naszych sąsiadów deficyt na ten rok wzrośnie do poziomu nie notowanego w historii RFN. Zadłużenie przekroczy 86 miliardów euro i nic nie zapowiada, żeby ktoś miał plan reformy finansów niemieckiej stolicy.

W Warszawie deficyt nie jest aż tak wielki, ale i zamożność mieszkańców nieporównywalnie mniejsza. Widać jednak, że podwyżki i nadmierne zadłużanie się nie prowadzi do wzrostu zamożności obywateli. Wie o tym każdy, kto chociaż przez chwilę prowadził firmę. A żadne muzeum sztuki, chociażby najnowocześniejszej, nie sprawi, że deficyt zmaleje.

Tak, chcę otrzymywać maile z bieżącymi informacjami!

strony internetowe warszawa